poniedziałek, 12 września 2011

Nowy After Effects 5.5 i Warp Stabilizer

Wpadł mi w ręce jakiś czas temu bardzo ciekawy film. Co prawda nakręcony dawno, ale dla zwykłego śmiertelnika efekt tam pokazany nie był długo dostępny. Teraz pojawił się After Effects CS5.5, w którym znajdziemy efekt nazwany Warp Stabilizer. Co potrafi to cudo? Zobaczcie sami:



Wygląda imponująco, muszę przyznać. Na tyle imponująco, że postanowiłem dać mu szansę. Należy pamiętać o jednym - skoro tak to wygląda w video, które ma zachwalać produkt, w rzeczywistości pewnie będzie wyglądać trzy razy gorzej. Zapewne ujęcia, które możemy zobaczyć są prowadzone w jakiś specjalny sposób. Zrobię własne i wtedy się przekonam


Zmienił się układ graficzny, poprzedni sprawiał, że chciało mi się rzygać. Jestem estetą i nie mogę swoich wynurzeń przedstawiać w tak ohydnym otoczeniu. Teraz chyba jest trochę lepiej.
No i co do pokazywania filmików. Wiem, że trochę chałturzę, ale tak naprawdę nie mogę znaleźć natchnienia, żeby pisać o jakiś głębszych rzeczach. Jestem jak Fellini pomiędzy 8 i 8,5.

piątek, 2 września 2011

Efekt vertigo

Ok, pobawmy się dalej w oglądanie filmików na Youtube. Tym razem krótka kompilacja składająca się ze scen pochodzących z różnych filmów, które łączy jedno - nakręcone zostały z użyciem tzw. efektu vertigo. Ale co to jest to "vertigo"?

Historia sięga roku 1958, kiedy to Alfred Hitchcock realizował film, którego tytuł brzmiał (uwaga, to zaskoczy was bardziej niż zima drogowców) Vertigo. Na potrzeby jednej ze scen niejaki Irmin Roberts opracował ten nowy sposób filmowania. Na czym polegał to zobaczycie na filmie. Ale jak coś takiego się robi?

Wbrew pozorom nie jest to aż takie trudne. Trzeba mieć tylko: wózek kamerowy + obiektyw, który pozwala na płynne manipulowanie ogniskową.

Efekt tak bardzo spodobał się innym twórcom, że do dnia dzisiejszego wykorzystano go w setkach filmów. Tutaj tylko kilka przykładów.


Jeśli chcecie poczytać więcej, to polecam TO opracowanie.

czwartek, 1 września 2011

Powrót

Siemano, cześć i czołem, kluski z rosołem. Wracam do prowadzenia bloga, bo tak jest fajnie. Ponieważ jednak nie chcę się przemęczać już pierwszego dnia, to podzielę się tylko z wami jednym krótkim, aczkolwiek bardzo interesującym filmikiem pokazującym jak potężnym narzędziem jest chroma key, zwany również blue boksem, bluescreenem, a czasem nomen omen greenscreenem (bo jest skurczybyk zielony).

Po co tego się tego używa? Lepiej unikać, ale nie zawsze uda nam się np. wysłać całą ekipę na Wyspy Wielkanocne albo na Marsa. Tutaj kilka przykładów z wysokobudżetowych produkcji: